Gruba skóra taty…

Kajtuś pojawia się u mnie raz w tygodniu od czterech lat. Kiedyś uczyliśmy się czytać i pisać, liczyć, nazywać kontynenty i planety. Najwięcej jednak robiliśmy zajęć plastycznych. Chłopczyk miał niewłaściwe napięcie mięśni w kończynach i malowanie, rysowanie czy wycinanie przychodziło mu z  wielkim trudem. Toteż nie cierpiał tych czynności z całego serca, a każda próba narysowania czy namalowania czegoś kończyła się dziurą w papierze…Kiedy udało się Kajtka namówić do zrobienia czegokolwiek z tej dziedziny – wszyscy wokół głośno wyrażali swój zachwyt.