Jak Felicja mała mamę wybierała… jeszcze jedna historia z pozytywnym zakończeniem…

Gdzieś tam, hen, w Błękitnych Przestworzach razem z mnóstwem innych dzieci, przebywała maleńka Felicja*. Czekała na swą mamę.

A na dole, w jednym z dużych miast na północy Polski, w ohydnej komunalnej kamienicy mieszkała kilkuletnia Malwinka. Była śliczną, ale smutną dziewczynką. W domu się nie przelewało. Tata pił i bił, starszy brat szybko poszedł w ślady ojca i wkrótce wylądował w więzieniu z długim wyrokiem. Mama z trudem wiązała koniec z końcem. Malwinka odwiedzała koleżanki w ich czystych, zasobnych domach, oglądała telewizję i nabierała przekonania, że jej życie MUSI być inne. Ale wiedziała także, że na to inne życie musi nieco poczekać. Póki co, była szkoła i wielki niepokój, bo wzrok Malwinki zaczął się gwałtownie pogarszać. Gwałtownie do tego stopnia, że w wieku 9 lat zapadł wyrok – nerwu wzrokowego nie da się uratować, choroba skończy się całkowitą ślepotą.